Asparagus szuka kwatery na wakacjach (w telegraficznym skrócie)

with 1 komentarz

Wreszcie dotarliśmy do Polanicy Zdroju. Cieszyłam się, że mamy tu zaklepane spanie w jakimś pensjonacie w ramach przedsezonowej obniżki cen i, że ominie nas ta szaleńcza gonitwa w poszukiwaniu noclegu.
– Tu mi się średnio podoba. Jedźmy może dalej.
– Ale mamy rezerwację!?
– Ach nie, nie zdążyłem wysłać pieniędzy, sami wcześniej byśmy dojechali.
Trochę jednak byłam rozczarowana…
– Najlepiej zadzwonić do tego pensjonatu „Gryf”. Zadzwonisz?
Wydęłam usta.
– Dlaczego nie chcesz pomóc?
– Wiesz co, ja jednak myślę, że trzeba tam podjechać.
– Dobrze, ale po drodze jeszcze chcę zobaczyć ten hotel, który się buduje. I który się tak reklamuje. Może jest już otwarty?!
Podszedł do recepcjonistki siedzącej w marmurach, metalu i szkle.
– Otwarcie mamy w lipcu i komplet bo konferencja…
– Naprawdę chciałeś zamieszkać na placu budowy? nie mieściło mi się w głowie.

Bez słowa minęliśmy pensjonat „Gryf”.
– Wiesz co Agnisiu, Monisiu, ja chciałbym jeszcze coś zobaczyć zanim się zdecyduję… Może dajmy szansę Dusznikom.
Przejechaliśmy przez Duszniki i mimo, że pełno tam reklamujących się pensjonatów zatrzymaliśmy się dopiero w Kudowie Zdroju.
Zasypiałam w samochodzie.
– Już mi się odechciewa tych wakacji. Czy ja tu jestem za karę?
– Nie płacz Agnisiu Monisiu tylko lepiej pomóż coś znaleźć. Ty to byś chciała natychmiast,
a szukanie noclegu wymaga zastanowienia. Ja to lubię, żeby był duży dom, taki jak Wojskowe sanatorium w Krynicy…
– Tak, wiem. Taki postkomuszy moloch; po sto pokoi i świetlica na każdym piętrze,a wieczorem dancing w kawiarni na dole.
Asparagus rozmarzył się.
– Ty to mnie znasz Agnisiu Monisiu, zrobił głupią minę.
W molochu „Bristol” były miejsca tylko dla osób ze skierowaniem NFZ.

Jeździliśmy więc w koło po Kudowie Zdroju, krążyliśmy jak nieprzytomni, mijając rzędy pensjonatów, willi i hoteli.
– Zatrzymaj wreszcie ten samochód. Bo ja zwariuję!!! nerwy puściły.
– Tylko gdzie? Pokaż mi gdzie? – powtarzał
i jechał dalej.
Żadna ze stojących wzdłuż drogi pokaźnych willi nie zyskała aprobaty Asparagusa. Przed jedną zatrzymał się nawet i patrzył długo a potem odjechał. Na moje pytanie – Czemu?powiedział:
– Nie podobają mi się te szpitalne okna i ci faceci na dole.
Za chwilę parkowaliśmy przed wysokim pensjonatem.
– Nie mają wolnych miejsc. Dopiero teraz czuję, że zaczęliśmy szukać kwatery.
– Ale my jej od trzech godzin szukamy…
– No dobrze, widzę, że trzeba wyjść do kilku willi tu przy drodze.
– Nie, wejdziemy do jednej, powiem ci do której. I wejdę z tobą. 

I wreszcie znalazł się dla nas nocleg na końcu stromej ulicy w domu z pelargoniami na balkonach. Tyle, że po klucz trzeba było zjechać do podnóża góry. Ale nie przejmowałam się tym. Pomyślałam, że będzie bliżej do centrum Kudowy, gdzie przecież jeszcze dziś czekała na nas pyszna kolacja. Niestety wróciliśmy  z kluczem na górę…
Asparagus uparł się, że jeszcze „tylko” troszkę rozładuje samochód. Wtaszczył na górę dwie walizki, torbę z butami i laptopami oraz koszyk piknikowy i Rumun-torbę z resztką prowiantu. 

Co robić dalej… To był teraz największy problem. Problem, któremu należało stawić czoła. Siedzieliśmy w pensjonacie bez wi-fi i pogoda też pozostawiała do życzenia. Asparagus raz po raz podchodził do okna, chyba tylko po to, żeby się upewnić, że niebo jest wciąż brudno szare. Z tęsknotą spoglądałam w stronę łóżka, i tylko perspektywa kolacji trzymała mnie na nogach. Nie myślałam wtedy, że to jeszcze trochę potrwa zanim coś zjem. Że jeszcze zgłupiejemy na widok bazy gastronomicznej Kudowy Zdroju i nie będziemy wiedzieli dokąd pójść. Zajrzeliśmy do dwóch czy trzech lokali, sprawdziliśmy co oferują… i wtedy odezwał się Smerf Maruda.

– Widzę, że z tobą będzie kłopot z jedzeniem. Przecież ty nic nie jesz normalnego. Tu mi się nie podoba! Zobacz jakie tu są ceny! Agnisiu Monisiu ale ty też się nie przygotowałaś. Chcesz zobaczyć Góry Stołowe i nie przygotowałaś mapy.
– A co to ma do rzeczy teraz?
– Ja tylko mówię, że tutaj nic nie ma dla ciebie Agnisiu Monisiu…
cdn

One Response

  1. AnnaK
    | Odpowiedz

    Mój też musi mieć duży hotel, żeby było anonimowo. Miał kiedys odwiedzić mnie w wakacje w miejscu, gdzie miałam być przez całe lato, podróż kilkaset kilometrów. Ostatecznie mial w ostatniej chwili zrezygnować, bo nie było miejsca w hotelu, a nie chciał spać „u mnie”. Było mi bardzo przykro, bo myślałam, że mu nie zależy i z głupiego powodu chce zrezygnować. Teraz dotarlo do mnie, że to nie był brak zaangażowania ani potrzeba luksusu stawiana ponad mną. Nie chciał tam spać z powodu innych ludzi.

Leave a Reply