Umiesz liczyć? Licz na siebie.

with 4 komentarze

Będąc po zabiegu chirurgicznym pojechałam lizać rany na trawie, na powietrzu, na mojej uroczej działce, ( gdzie przebywa m.in. moja mama i mój cudowny kot Dyzio. ) Asparagus nie mógł tego pojąć, bo ziemia brudzi i koty chodzą i dotykają się do mnie i w ogóle głupio to jakoś tak, żebym zamiast siedzieć w domu, prosto ze szpitala jechała na działkę, gdzie z tą higieną nie wiadomo jak jest. Nawiasem mówiąc jest tam bieżąca woda, prysznic i toaleta…  Postawił więc na swoim i prosto ze szpitala pojechaliśmy najpierw do domu, gdzie na moją gorącą prośbę prawie od razu zabrał się za odkurzanie sypialni. Na działkę odwiózł mnie wieczorem.
Przez kilka kolejnych dni dopytywał się o moje samopoczucie i czy będę chciała się zobaczyć z lekarzem. W upalny piątek na dzień dobry usłyszałam ” To wsiądź w pociąg i pojedź”. Na mój gwałtowny protest (powiedziałam mu, że jak nie przyjedzie to pożałuje) przyjechał.

Leżałam w tym odkurzonym tydzień temu pokoju i bardzo bolała mnie głowa. Poprosiłam go o zimny okład. „Włóż głowę pod prysznic” – powiedział.
Jakie wnioski? – Wniosek nasuwa się jeden: Umiesz liczyć? Licz na siebie

4 Responses

  1. odjazdowy artykul gratuluje

  2. Artur Bielecki
    | Odpowiedz

    Dzień dobry,

    przeczytałem kilka historyjek o „Asparagusie”. Wyłania się z nich obraz osobnika groteskowego, dziwacznego, kłopotliwego i często niezbyt sympatycznego. Mnie jednak zainteresowała żona „Asparagusa”. Odniosłem wrażenie, że w zasadzie nim gardzi – tak odczytuję stosowanie pogardliwego określenia „Asparagus”. Jest dla niej osobnikiem wymagającym specjalnego traktowania a nie partnerem. W zasadzie ma dość swojego męża.

    Dlaczego po prostu się z nim nie rozstanie? Dlaczego tkwi sfrustrowana w tym związku – tego nie rozumiem? Po co się męczyć? Dla jej męża rozstanie też wydaje się sensowniejszym wyjściem niż bycie z żoną, która ma go dość i musi się poświęcać albo stosować różne strategie manipulacji żeby sobie radzić w tej sytuacji. Być może „Asparagus” żyje w nieświadomości? Ale przecież on też ma prawo wiedzieć jak sprawy się mają w rzeczywistości.

    Pozdrawiam serdecznie

  3. admin
    | Odpowiedz

    Drogi Arturze. Widocznie ma swoje powody. Może właśnie, mimo wszystko kocha swojego Asparagusa? Określenie „Asparagus” nie jest w żadnej mierze pogardliwe. Wydaje mi się, że jesteś troszkę przewrażliwiony na swoim punkcie. Nie traktuję go z wyższością. Piszę jak jest. On po prostu taki jest. Ciekawe, że twoja uwaga znalazła się pod jednym z niewielu tekstów, który pisałam będąc naprawdę wkurzona.

    Również pozdrawiam i zachęcam do lektury mojej książki „Jak być szczęśliwą pod jednym dachem z Asp…”

  4. 50 na 50
    | Odpowiedz

    Nie, nigdy nie uwierzę, że jako tako funkcjonujący Asperger nie rozumie (z uwagi na swoją aspergeryczność) prostego, jednoznacznego komunikatu „przynieś mi zimny okład na głowę”. Co innego, gdyby to był krańcowy autysta wpatrujący się w ścianę. Co innego, gdyby chodziło o jakąś okrężnie wyrażoną aluzję emocjonalną… Ale zimny okład? Czemu to w ogóle wiązać z ZA, kiedy to po prostu objaw beznadziejnego egoizmu? Ale oczywiście lepiej jest powiedzieć o swoim mężczyźnie, że to „Asparagus” zamiast „Kosmicznius Egoistus”. A jeszcze lepiej brzmi „poświęcam się dla Asparagusa” zamiast „tkwię w toksycznym związku z egoistą, który wprawdzie ma trochę ZA, ale jest na tyle sprawny społecznie, że beze mnie też dałby sobie radę”

Leave a Reply