Zespół Aspergera, a związki. Dlaczego Syndrom Kasandry jest taki niebezpieczny?

with 34 komentarze
 Zastanawiałyście się czasem czy osoby z
zespołem Aspergera mogą tworzyć szczęśliwe związki? Jeśli któraś z was rozpozna
u swojego męża, narzeczonego, partnera, chłopaka zachowania, które tu opisuję, pamiętajcie,
że kobieta w związku z mężczyzną z ZA z pewnością (raczej prędzej niż później)
doświadczy uczucia emocjonalnego zaniedbania przez partnera, opuszczenia i
zwątpienia. Może się to stać przyczyną zaburzenia znanego w literaturze jako
CAD (Cassandra Affective deprivation Disorder). Jest to stan wywołany
izolacją i samotnym doświadczaniem jakiegoś zjawiska, prawdy o czymś lub o
kimś,  którą inni bagatelizują lub negują. (Nazwa pochodzi oczywiście od
mitycznej Kasandry, która ostrzegała przed zburzeniem Troi i której nikt nie
dawał wiary.)

 

  CAD wyraża się depresją i pogorszeniem ogólnego
stanu zdrowia. Dla wielu z kobiet uświadomienie sobie, jak powszechnie CAD jest
doświadczane przez inne kobiety, może mieć działanie kojące. Można spotkać się z opinią, że CAD jest
tylko wymysłem, że jest to po prostu  depresja spotykana wśród kobiet
będących w nieudanych związkach, kobiet, które są odrzucane i winę za
niepowodzenia próbują zrzucić na zespół Aspergera i swoich partnerów. To czy
zgodzimy się z istnieniem CAD nie ma większego znaczenia. To co ma znaczenie,
to fakt, że tak wiele kobiet – partnerek mężczyzn z zespołem Aspergera zadaje
te same pytania, napotyka takie same sytuacje, frustracje, wątpliwości i
wykazuje podobne objawy. CAD przypominają depresję sezonową (SAD – sezonowe zaburzenie nastroju)
i obejmują:
· niską
samoocenę
· odczucie
dezorientacji/oszołomienia
· depresje
· uczucie
niepokoju lub złości
· poczucie
winy
· poczucie  straty
· fobię
społeczną (agorafobię)
· post-traumatyczne
pobudzenie nerwowe
· załamanie
nerwowe

 Możliwe są też objawy psychosomatyczne:

· zmęczenie (szybko się męczy)
· bezsenność
· migreny
· utrata
lub wzrost wagi (w zależności od tego jak reagujesz na stres)
· zwiększenie
napięcia przedmiesiączkowego
· zespół
chronicznego zmęczenia
· osłabienie
systemu odpornościowego – co może mieć następstwa
w postaci zaziębień a nawet nowotworów.

34 Responses

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Niestety szczera prawda … 🙁

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Czy mamy jakieś inne wyjście niż akceptacja? Jestem w związku z Asparagusem od 8 lat. Początki były fascynujące. Z biegiem czasu było coraz gorzej. Kocham go bardzo, ale czuję się nieszczęśliwa z tą miłością. Zaniedbywana, spychana na margines jego życia, czasami traktowana okrutnie. Kiedyś byłam inną osobą, zdecydowaną i pewną siebie, pełną życia, szaloną. Pan Asparagus sprawił z biegiem czasu, że moje poczucie własnej wartości zmalało. Staram się i angażuję w związek, nie dostając nic w zamian. Do momentu przeczytania książki Rudy Simone wierzyłam, że on zmieni niektóre zachowania, bo przecież twierdzi, że mnie kocha. Książka pozbawiła mnie złudzeń. Co dalej?

    • admin
      | Odpowiedz

      Znam dziewczynę, która uciekła. I teraz jest bardzo szczęśliwa. Mogę Was skontaktować? Tylko, że wiem co ona ci powie żeby uciekać z takiego związku gdzie pieprz rośnie

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Tylko wiesz, ja dziewczyną już nie jestem. Mam dziecko i swoje lata. Zainwestowałam wiele w ten związek. Trudno jest podjąć taką decyzję. Chciałabym go zrozumieć, ale on mi nie pozwala na to. Ucina każdą rozmowę. Nauczyłam się już formułować proste komunikaty, podawać przykłady, mówić językiem korzyści. NIC. On nie chce rozmawiać o uczuciach, potrzebach. Mam wrażenie, zwłaszcza ostatnio, że sam nie wie czego chce. To jest to, o czym pisała Rudy na str. 39, "chociaż po pewnym etapie Twój partner zdecydował, że naprawdę chce być z Tobą, wydaje się powszechne wśród osób z ZA, że wielokrotnie podczas trwania związku powtarzają się okresy niepewności i załamania tego przeświadczenia".

    • admin
      | Odpowiedz

      Ona jest na pewno 45+ (ta dziewczyna) i ma dorosłe dzieci. Rozstała się ze swoim partnerem z ZA i teraz rozkwita…

    • admin
      | Odpowiedz

      Teraz zachęcam ponownie do lektury tym razem mojej książki pt. Jak być szczęśliwą pod jednym dachem z ASP…

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Tez jestem w zwiazku z Aspi. Ponad 2 lata, czyli chyba niedlugo, ale czuje, jakbym zyla obok niego, a nie z nim, mimo ze jest kochany i bardzo sie stara o mnie dbac. Czytam w roznych miejscach w internecie, ze kobiety w takich zwiazkach czuja sie same, dalekie emocjalnie, ale znam rowniez zwiazki "zdrowych" facetow, w ktorych ich partnerki czuja sie dokladnie tak samo. Czy nie jest tak, ze jako kobiety oczekujemy emocjonalnej symbiozy, ktorej zaden mezczyzna nie jest w stanie nam dac?

    • No Name
      | Odpowiedz

      Każda kobieta się tak czuje w każdym związku. Nie ma mężczyzn na całym świecie z takim samym poziomem emocjonalnym jak my same. Jeśli oczekujemy kogos, kto będzie nas przytulał i całował tyle razy ile tego oczekujemy i był przy nas zawsze kiedy tego oczekujemy, dbał o nasz komfort psychiczny i abyśmy były zawsze u tej osoby na pierwszym miejscu to proponuję być z kobietą. Choć jednakże nie mogę i w tym przypadku zagwarantować powodzenia związku. Związek nie wiem czy nie jest trudniejszą sprawą do ogarnięcia niż samotność… Jeśli ktoś rozkwita w samotności to znaczy że urodził się do bycia w samotności. Jeśli masz kwiat w domu to co on Ci daje? Po prostu patrzysz na niego i cieszysz się kiedy pięknie rośnie. Kwiat to związek. Bez podlewania padnie. Jeśli Ty w żadnym stopniu nie czujesz się podlewana uschniesz i się wypalisz, ale jeśli ten Aspi daje jeszcze odrobinę kropelki i Ty żyjesz dzięki temu to nie ma co oczekiwać więcej. Cieszyć się życiem trzeba. Zająć czymś i nie skupiać na tym facecie tak, aby rodziły się oczekiwania których on nie jest w stanie spełnić. Po co chcieć być u kogoś na pierwszym miejscu, trzeba być na pierwszym miejscu dla siebie samego
      Pozdrawiam wszystkich świątecznie i życzę lepszego samopoczucia :*
      P.S. Osoby z zespołem Aspergera kochają na swój sposób i to też trzeba zrozumieć. Ich matki też musiały sobie jakoś poradzić z uczuciem odrzucenia i niedocenienia swoich wysiłków emocjonalnych.
      Każdy ma jakiś tam swój krzyż do przeniesienia przez życie. Aspi też.

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Hmmm, nie oczekuję cudów, ale chociaż minimum wysiłku, jakiegoś starania. Ostatni czas jest nie do zniesienia. Unika mnie, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, wzdryga się od jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, nie pozwala nic mówić. Przychodzę z pracy do domu i nie mogę się odezwać. Reaguje agresją. Mówi, że chce mieć spokój i być sam z własnymi myślami. Szantażuje, że się wyprowadzi. Wie, że mi na nim zależy. Potem jest weekend i to samo. Jestem sama. Każda próba kontaktu wywołuje agresję. Zarzut, że go nie słucham, że nie daję mu spokoju, a on tylko tego chce. Żadnych oczekiwań. Jak długo tak można żyć?

    • admin
      | Odpowiedz

      odpowiem Pani, ja nie mogłabym tak żyć…Myślę, że to na dłużsżą metę nie możliwe.

  5. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wgryzlam sie ostatnio w temat i naczytalam sie wiele na temat Aspie i zwiazkow z nim. Po angielsku, bo w Polsce chyba caly czas malo mamy wiedzy na temat tego, czym Zespol Aspergera jest i jak z tym postepowac. Kobiety odkrywaja po 30, a nawet 50 (!) latach malzenstwa, ze ich problemy malzenskie byly spowodowane zaburzeniem, a nie tym, ze to one sa malo inteligetne i nieciekawe (i dlatego maz nie chce z nimi rozmawiac), nie sa juz atrakcyjne (i dlatego maz nie chce sie z nimi kochac) itd. Pani maz sie nie zmieni, jego mozg i uklad nerwowy sa tak zbudowane, ze, nadwyrezony od bodzcow w ciagu dnia, gdzie musi odzywac sie do ludzi, sprawiac wrazenie normalnego, przychodzac do domu, potrzebuje odpoczac, byc soba.
    Sa podobno Aspie, ktorzy przyznaja, ze maja zaburzenie i chca wlozyc wysilek, zeby spotkac sie z partnerka wpol drogi. Ale najpierw maz musialby przyznac, ze ma zaburzenie.
    Polecam zagraniczne blogi, jesli czyta Pani po angielsku:
    http://www.adultaspergerschat.com/2012/04/dealing-with-aspergers-husband-tips-for.html#comment-form
    http://www.aspiestrategy.com/2011/11/loving-your-introverted-husband-with.html
    https://adifferentvoice.wordpress.com/2008/04/09/cassandra-and-the-aspie-marriage-and-aspergers-syndrome/
    powodzenia.

    • admin
      | Odpowiedz

      Dziękuję bardzo. Owszem, czytam po angielsku. Nie znałam tych adresów i z przyjemnością tam zajrzę. Natomiast przetłumaczyłam jedną na razie książkę ożyciu z mężczyzną z ZA.. Baner reklamowy wisi na początku bloga. Serdecznie zachęcam do poczytania .

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Pozdrawiam , mój mąż z podejrzeniem ZA, w teście AQ – 40 pkt., ja już ledwo wytrzymuję, czasami mam ochotę go zamordować 😉 Pisałyście o książce Rudy Simone , a jakieś terapie? Ewidentnie zauważyłam ,że odkąd mamy dziecko jest o wiele gorzej , ja jestem baaardzo cierpliwa , myślę,że inna osoba by już nie wytrzymała, o zachowaniach męża mogłabym pisać wiele , ale wiecie czego mi brakuje najbardziej – poczucia humoru, żebyśmy się mogli pośmiać razem , to tak rozładowuje czasem napięcie , ale mąż śmieje się z rzeczy które tylko jego śmieszą , i czasami czuję się bardzo samotna , jest np. niedzielne popołudnie , on niby jest gdzieś tam np. przy komp., ale czuję się jakbym była zupełnie sama , tez tak macie?

    • admin
      | Odpowiedz

      Niestety tak. Też tak mam

  6. Anonimowy
    | Odpowiedz

    witam was dzieki ze jestescie ju myslalam e jestem z tym sama co robic

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    dzięki wam ze estescie a ja juz myslałam e jestem z tym sama co robic?????

  8. JM
    | Odpowiedz

    Ja jestem 2 lata z Aspim. Chociaż ciężko to nazwać związkiem. Raczej czuję się jakbym była „panienką na godzinę”. Spotkania 1-2 h raz na dwa tygodnie i ewentualnie telefon raz na trzy dni (rozmowa trwa czasami max. 20 min ale też czasiami 30 sekund) i tak od dwóch lat. Mieszkamy w tym samym mieście 30 min drogi od siebie, a czuję się jakby był to tzw. związek na odległość.Czy czuję się samotna? Oczywiście! Dlaczego jestem z kimś kto nie śmieje się z moich żartów, ignoruje moje potrzeby, nie wspiera mnie zupełnie w dramatycznych sytuacjach, itp. Mimo że zapewnia, że nie chce rezygnować i chce ze mną być. Nie mam pojęcia. Aspi, czarujący, inteligentny, uczciwy do bólu, niekonwencjonalny i nieobliczlny ma tajemniczą moc „manipulowania” moim mózgiem (sprawia być może mylne wrażenie, że to jest właśnie „ten facet”). Nie wiem. wydaje mi się, że Aspi nie traktuje partnerki jak kogoś wyjątkowego. Aspi traktuje wszystkich w ten sam sposób, jest przez to do bólu sprawiedliwy (w końcu to logiczne 😉

    • blondie
      | Odpowiedz

      zaciekawił mnie twoj wpis bo mnie tez wszyscy pytaja dlaczego w tym tkwię:( i moje powody sa podobne do Twoich. Twoj wpis jest z czerwca wiec nie wiem czy jeszcze tu zagladasz ale jezeli tak to napisz czy ten zwiazek nadal trwa.Pewnie jak kazda z nas rozpaczliwie szukam sposobu i chetnie poslucham kogos kto tez to przezywa.
      Pozdrawiam

  9. Zosia
    | Odpowiedz

    My mamy trójkę dzieci. Zaczęliśmy terapię. Mój A. z niedowierzaniem podchodzi do swojej diagnozy. Ale kochamy siebie nawzajem i swoje dzieci. Wiemy, że musimy podjąć wyzwanie. Czy zdecydowałabym się, gdybym diagnozę znała wcześniej? Nie wiem… Teraz dochodzi jeszcze obawa o dzieci, bo u mojego A. to genetyka (jego mama też to ma). Jeśli macie wątpliwości i możecie się wycofać, to chyba lepiej odejść. A. nie mogą być księżmi, podobno. Moim zdaniem nie powinni być też mężami. To trochę tak, jakby się miało jedno dziecko więcej. Jeśli powierzę mu jakieś obowiązki, pięć razy muszę sprawdzić, czy pamięta, że trzeba to zrobić, zweryfikować, jak to robi, w końcu zadzwonić, żeby upewnić się, czy to zrobić. Problemem jest odbiór dzieci z przedszkola, kupno biletów na koncert itd. Zawsze wszystko jest za głośne, każde światło za jasne. Nie znosi krytyki, więc nie ma możliwości wyjaśnienia sobie czegokolwiek, ułożenia relacji między nami. Potrzebny jest psycholog, który musi pełnić rolę wręcz negocjatora. Ciężko jest z A. który chce pracować. Jak musi być ciężko z A., który nie chce? Jeśli facet nie chce dla Ciebie nic ze swoimi dziwactwami zrobić, uważam, że nie powinnaś z nim być. Będzie tylko gorzej. Będziesz tylko coraz bardziej sama. Będziesz żyć na jego zasadach w jego dziwacznym świecie. Pozdrawiam

  10. admin
    | Odpowiedz

    Dziękuję za komentarz Zosiu. Bronię się przed tym dziwacznym światem jak tylko mogę, a to wcale nie jest łatwe. Jednak Asparagus z mojego świata (o dziwo!) też przyswoił parę zachowań. Na przykład wyjazdy do przyrody („na ptaki” jak mówimy) dość częste w sezonie – teraz wyciąga mnie np.na stawy w Raszynie nawet w grudniu,, czy wyjścia do kina na filmy inne niż biograficzne, zmienił nawet styl odżywiania ( !) się na trochę bardziej wegetariański. Przestał przynosić do domu kiełbasę. co poczytuję sobie za sukces…

  11. nina
    | Odpowiedz

    Ja mam pytanie bardzo istotne dla osób będących w związkach sakramentalnych z ZA. Czy ktoś z Was wie, jak wygląda kwestia unieważnienia małżeństwa sakramentalnego w sytuacji, gdy nie miało się pojęcia, że partner jest zaburzony (zresztą on też nie miał pojęcia).

    • admin
      | Odpowiedz

      W takim przypadku, myślę, że najlepiej zapytać księdza.

  12. ola
    | Odpowiedz

    Prosze o pomoc, moj maz jest z bardzo duzym prawdopodobienstwem aspim. Mam 39 lat i ciagle reaguje objawami
    ptsd na jego zachowania. Waze 106 kilo, wazylam juz 122. Nie wiem, jak sobie poradzic z reakcjami odrzucenia z jego strony, agresja werbalna. Ciagle mam jazde zostac czy odejsc, zmagam sie z fibromialgia i nie moge liczyc na pomoc meza, nie mam z ki pogadac na ten temat. Moje proby odzyskania spokoju koncza sie fiaskiem. Czy moglabys mnie skontaktowac z ta dziewczyna 40 plus, ktorej udalo sie odejsc. Pozdrawiam. Ola

    • admin
      | Odpowiedz

      Olu napiszę do Ciebie na adres prywatny
      Agnieszka

    • KK
      | Odpowiedz

      Ola nie wiem czy tu jesteś jeszcze. Chętnie z Tobą pogadam.

  13. Joanna
    | Odpowiedz

    Ślub jest na dobre i złe. W zdrowiu i chorobie. A gdybyś tak ty miała Zespół Aspergera chciałabyś żeby mąż cię zostawił? Jezus mówił każde małżeństwo sakramentalne jest do uratowania. Każde małżeństwo jest ważne i święte w oczach Boga. Widocznie Pan Bóg miał w tym jakiś cel że akurat ciebie połączył świętym węzłem małżeńskim z aspi. Pomyśl o tym to jaki? Plus nie ma przesłanek dla k.k.bo skoro sam nie wiedział to cie przecież nie oszukał. A nawet jakby wiedział to teraz to twój mąż, patrz sercem i słuchaj Jezusa a wszystko się ułoży:)) Jezus powiedział Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela i każde małżeństwo ma Jego błogosławieństwo choćby trwało jeden dzień. Jak sakrament został przyjęty i z pistoletem cie przed ołtarz nie zaprowadził to twoje małżeństwo jest WAŻNE 🙂 Pozdrawiam.

  14. Robert
    | Odpowiedz

    Widzę, że same kobiety zabierają tu głos. To teraz jest czas na męski głos. Mam zespół Aspergera a przynajmniej mam takie objawy. Niestety dowiedziałem się o tym tak naprawdę przed chwilą ale analizując całe moje życie od wieku wczesno szkolnego widzę wyrażne jego objawy.
    Mimo to znalazłem żonę, mam dzieci, jedno nawet pełnoletnie, potrafię nawiązywać kontakty ale tylko z kobietami. Jednak moje małzeństwo rozpadło się po ponad 25 latach przebywania razem. Dlaczego? Jednym z powodów był seks a dokładniej brak chęci na seks ze strony żony. Od razu mogę zapewnić, że akty seksualne nie były formą gwałtu lecz pełną pieszczot grą wstępną.
    Obecnie żona od 2 lat nie odzywa się do mnie, tak jakby to ona miała ZA a nie ja. Syn także od ponad 2 lat nie utrzymuje kontaktu z otoczeniem.
    Mimo to próbuję nawiązać kontakt z nimi ale bez rezultatu. Tylko córka jest „normalna” i wpada do ojca czasami.
    PS moje IQ to sporo powyżej 140 więc jestem osobą inteligentną i potrafię analizować fakty. Nie potrafię tylko utrzymać kontaktu z ludżmi i gadać o niczym.

    • Milena
      | Odpowiedz

      Jeśli masz ZA (jak mój mąż) i wysokie IQ (jak mój mąż) i skarżysz się na sex, to wiedz, że prawdopodobnie kochasz się jak robot (przeczytałeś odpowiednie książki, obejrzałeś odpowiedznie filmy i… tyle wiesz). Twoje „pieszczoty” były dla niej trudne, denerwujące, bez polotu i nie wyczuwałeś czy dziś ma być szybki numerek czy może delikatny odjazd. Nie wiesz co to łóżkowe przekomarzania i że przygotowania do dobrego sexu wieczorem zaczynają się o poranku. Prawdę mówiąc mało co wyczuwasz. „Analizujesz fakty”, ale to nie IQ się w związku liczy ale EQ. Nie zmienisz się, bo nie możesz, więc pozwól jej odetchnąć od siebie i uporać się z traumą 25 lat.

    • Żaneta
      | Odpowiedz

      Witaj Robercie
      Ja jestem kobietą z ZA i rozumiem Ciebie. Trudno się czyta te wszystkie wpisy na temat, tak naprawdę, ucieczki ze związku z ZA… Mam dwóch synów – jak się okazuje – obaj z ZA (diagnozując) ich, ja i mój ojciec zdiagnozowaliśmy siebie – zrozumieliśmy swoje odmienności. Ze związku odeszłam ja – ze względu na przemoc ze strony męża. Moje formalne, równaniowe podejście do życia pomogło mi w tym, chociaż bardzo, ale to bardzo go kochałam. Dzisiaj trudno mi znaleźć partnera i… czytając te wpisy, już rozumiem dlaczego…
      Uważam jednak za bardzo bolące stwierdzenie tutaj obecnych, że my, ludzie z ZA, nie zasługujemy na małżeństwo, miłość…. My też czujemy. I to bardzo… Większość dnia spędzam z dziećmi na przytulaniu… Uczę ich zwracania uwagi na czyjeś uczucia, oraz staram się żeby poprawnie odczytywały sytuacje. Uczę przyjmowania krytyki i panowania nad agresją.
      Jest niesprawiedliwą maksymą: Zorientowałaś się że to Aspi – uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie….

      Mam nadzieję, że będziecie wszyscy szczęśliwi.

  15. Wilczyca
    | Odpowiedz

    Odeszłam od partnera z ZA po ponad 4 latach. Fascynujący, inteligentny, czarujący człowiek. Ale niestety związek był emocjonalną pustynią. To była dojmujaca samotność. Przytyłam, przestałam dbać o siebie, myślę, że byłam o krok od depresji. Odeszłam, bo nie miałam wyboru, musiałam ratować siebie. Bardzo go kochałam, ale siebie kocham bardziej i postanowiłam o siebie zawalczyć, dać sobie szansę na nowy związek. Bycie samej jest dla mnie mniej smutne i trudne, niż bycie samotnej i opuszczonej w związku z osobą z ZA. To było jak bycie ze ścianą. Trzymam kciuki za Was dziewczyny, czy macie 25 lat, czy 50. Warto o siebie zawalczyć!

  16. Kate
    | Odpowiedz

    Witajcie, mnie rzucił facet z ZA po prawie 4 latach…. Rzucił bo ważniejsze okazało się rozwijanie pasji gry… w ping ponga oraz bieganie. Ma 30 lat jest programistą i nałogowym graczem. Ważniejsze są dla niego rzeczy niż ludzie. Po zerwaniu powiedział mi, że nie miał mi się czasu oświadczyć bo za dużo czasu zajmowało mu planowanie wycieczek i nie było kiedy. Domu też nie chciał mieć ze mną bo stwierdził, że to by było za jego pieniądze… Jedyne co robi to gra i planuje, w styczniu już robi plany na cały kolejny rok łącznie z następnymi świętami. Jeśli plan z jakiegoś powodu mu nie wyjdzie lub nie może go zrealizować, wpada w szał lub staje się bardzo nerwowy. Do tego dochodziło szarpanie. Najważniejsze są dla niego własne cele , pasje i plany którymi potrafi zadręczać. Nie liczył się ze mną w związku, byłam tylko osobą towarzyszącą na wycieczki przy tym potrafił mówić po 20 razy dziennie, że mnie kocha…. Zaplanował sobie ze 2 razy w miesiącu będzie dawał mi kwiaty po czym nie potrafił zrezygnować z tego planu i zaczął mnie wręcz obwiniać że mi daje kwiaty… Po tym związku czuje się wrakiem człowieka, to tylko mała część rzeczy które opisałam, jeśli ktoś chciałby porozmawiać to zapraszam gg 1235395 lub email: rowerzystkaa@gmail.com

  17. XC
    | Odpowiedz

    Hej,
    Myślę, że nikt nie zamierzałby odbierać prawa osobom ze zdiagnozowanym ZA do uczuć i miłości, jednak powinnaś starać się zrozumieć również tzw. „drugą stronę”, tj. partnerów osób z ZA.
    Po ośmiu latach małżeństwa (mamy dwójkę dzieci; jedno obciążone ZA) jestem wrakiem. Psychicznym i fizycznym. Bez widoków w kwestiach zawodowych – doświadczałem i nadal doświadczam braku zrozumienia, agresji i bezprzykładnego niszczenia mnie przy pomocy deprecjonowania moich wysiłków jako ojca dzieci, co nie wpływało korzystnie na moje samopoczucie psychiczne (delikatnie rzecz ujmując) i skutecznie zahamowało mój rozwój, również zawodowy.

    Krótki bilans naszego związku:
    – obydwoje mamy zszargane nerwy,
    – prawdopodobnie dzieci również,
    – mam mizerne widoki na przyszłość w kwestiach zawodowych i bytowych (wyprowadzam się, ponieważ dalej nie zniosę życia z osobą pozbawioną elementarnej wrażliwości i delikatności; sądzę, że będzie to również korzystne dla dzieci – nie ze względu na moje zachowanie, ale ogólnie uspokoi to sytuację).

    Obecnie jest dla nas za późno na próby ratunku, zresztą żona jest bardzo niechętna pomocy psychologicznej z zewnątrz.
    Po prostu należało się rozejść przed podjęciem decyzji o staraniu się dzieci!
    Popełniliśmy błąd wiążąc się dodatkowo dziećmi, tym bardziej, że miałem niejasne wrażenie, że zachowania mojej żony nie do końca odpowiadają wzorcowi zaobserwowanemu u pozostałych, znanych mi osób (moja wiedza psychologiczne nie pozwalała wówczas na wysuwanie podejrzeń z zakresu obciążenia ZA); ponadto miałem z tyłu głowy ciągłe ostrzeżenia znajomych – ale cóż, któż by się nimi przejmował, miłość wszystko przezwycięży. Niestety, nie wszystko…

    Pozdrawiam Cię i z głębi serca życzę szczęścia Waszym Synom i Wam obojgu (razem czy osobno – jakkolwiek)

Leave a Reply to Anonimowy Anuluj pisanie odpowiedzi